„Rybka” lubi pływać

Żeby nie było, że wyłącznie lub przede wszystkim podcasty pochłaniają mój czas i uwagę w Audiokręgu. Muzyka też cały czas tu powstaje. Dziś rano (właściwie to wczoraj, bo dopiero wróciłem ze studia i piszę już po północy) zaczął wbijać swoje tracki młody obiecujący zespół Wyjście Ewakuacyjne.

Cały dzień nagrań – a to dzień pierwszy ledwie. Zespół nagrał tak zwane „rybki” do dwóch utworów – „rybki” to jakby prowadnice dla piosenek, które posłużą jako konstrukcje do późniejszych indywidualnych rejestracji instrumentów. Sens przygotowywania „rybek” polega nie tylko na uporządkowaniu piosenek i stworzeniu punktu oparcia dla nagrania docelowego. Istotne jest także to, że zespół rockowy nagrywając „na setkę” (czyli kiedy wszyscy muzycy grają jednocześnie) wyzwala znacznie większą energię niż kiedy robiłby to przez zapisywanie tracków kolejnych instrumentów, beznamiętnie grających do metronomu. A energia to coś, co w muzyce rockowej (w sumie to nie lubię tego określenia, preferuję „muzyka gitarowa”) jest pożądanym, jeśli nie koniecznym składnikiem piosenki. Choć kryje się w tym modelu też pewne ryzyko, bo jak wiadomo „rybka lubi pływać” i zdarza się, że tempo w nagraniach „na setkę” bywa właśnie nieco „pływające”. Porządna robota wymaga często wielu dubli, co nie jest przecież teorią nową, bo już Rzymianie mawiali repetitio est mater studiorum, czyli że powtarzanie jest matką nauki.

Janek (perka), Jędrek (bas), Kacper (gita) i Piotrek (gita + vocal) wspólnie tworzą zespół Wyjście Ewakuacyjne. Jeszcze o tym zespole usłyszycie i zapewniam, że nie tylko ode mnie. Mają świetne, zaskakujące pomysły muzyczne, inspirują ich wyjątkowe kapele (m.in. Interpol). Zagrali już parę koncertów, ale apetyty mają na dużo więcej. Z dużą satysfakcją patrzyłem na nich podczas pracy studyjnej, gdy spierali się o różne wersje swoich utworów, długości określonych fragmentów czy kształt finałów. Dało się odczuć, że wszyscy szukają najlepszych, a nie najłatwiejszych opcji. I byli cierpliwi, nie opierali się konieczności kolejnego i kolejnego powtórzenia. Pot się lał i trzy razy pękły struny. Wrzucam fotkę jak wyglądają przy pracy.